Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Ulica

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
avatar
Tłumacz

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: włos wili, 13 1/3 cala, sztywna, cedr
OPANOWANE ZAKLĘCIA: APERACJUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, CONJUNCTIVITIS, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, ACCIO, ALOHOMORA, FINITE, GLACIUS, SILLENCIO || MUCUS AD NAUSEAM, FRIGIDUS FLAMMA, IMPERTURBABLE, IMPEDIMENTA, BOMBARDA MAXIMA, SUSPENSORIUS, SOLLICITUS, FUMOS DUO || SZATAŃSKA POŻOGA, SECTUMSEMPRA, OBLIVIATE, PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Martin, tak jak typowy przedstawiciel rodziny Sue, jest dość wysokim mężczyzną (180cm) o jasnym kolorze skóry. Najmłodszy syn Elizabeth i Boba Sue jest wyraźnie wychudzony, przez co jego twarz już z daleka wygląda, jakby był nedożywiony. Ma wyraźne rysy i oczy, które są w intensywnie niebieskim kolorze. Włosy bardzo ciemne, sięgajace mu za ucho. Nie czesze się zazwyczaj i trzyma je w ogólnym nieładzie. Na jego twarzy często widnieje zarost, którego usunięcie przychodzi mu z trudnością, a bardziej niechęcią. Ogólnie buźkę ma bardzo ładną (tak jak wszyscy Sue), ale widnieje na niej wieczny... brak wyrazu. Albo niezadowolenie lub inne negatywne emocje.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t734-ptaki-nie-do-konca-martina http://mortis.forumpolish.com/t849-skoroszycik-w-chryzantemy http://mortis.forumpolish.com/t733-skrytka-1235
PisanieTemat: Re: Ulica  Pią 15 Lip 2016, 23:42

Uważna obserwacja pozwoliła Martinowi stwierdzić, że chłopiec jest interesowny... i cwaniaczy. A fakt, że nie należał do nikogo, jeszcze bardziej utwierdziła Martina w przekonaniu, iż Cyril spadł mu z nieba. Niestety geny mu jeszcze nie podpowiadały, do czego konkretnie użyć chłopca, a liczył na to, gdyż ten pewnie oczekiwał na zadanie.
Martin zaciągnął się ponownie. Przecież nie mogą stać na ulicy w nieskończoność. Dlaczego on ma taką pustkę w głowie? Akurat teraz? Taka okazja się nie powtarza. Z ust poleciały mu kłęby szarego dymu o ostrym zapachu tytoniu, a w raz z nimi jedna, jedyna myśl, jaka kłębiła się w głowie Sue.
- Wyglądasz, jakbyś nie lubił tego miejsca - zaczął ostrożnie spoglądając na chłopaka. Czy udało mu się już zdobyć jego zaufanie? Odrobinę szacunku? Taką malutką chociażby? I dlaczego mu na tym zależało? Definitywnie widział w dzieciaku odbicie siebie za młodu. Dlaczego zależało mu na spoglądaniu na żywą rekonstrukcję swojego krótkiego okresu buntu?
- Chciałbyś tam pójść po raz ostatni?
Słowa padły i w żaden sposób nie mógłby ich teraz cofnąć. To nie było nawet dawanie nadziei - to było zasugerowanie, postanowienie obleczone pewnym dystansem, lecz czuć było w nim jednoznaczność. Dzieciak mu się przyda do jego planu, to pewne. A że przy okazji będzie miał przyjemność z odkrywania go. Jeśli Cyril był taki jak on, czy przez Martina również wstąpi na jakąś nihilistyczną ścieżkę otępienia? Czy zostanie zwykłym chłopcem, który pewnego dnia zakończy okres buntu? Sue był ciekawy, jak potoczyłyby się jego własne losy, gdyby nie przylgnął do filozoficznych traktów. Wierzył, że ma przed sobą swojego młodszego klona...

[Jak Ci przeszkadza tekst po prawej to daj znać]



T H E M E   S O N G

I have one fucking schizophrenia
emotional disturbance please play it on air
I'll tell you that it is a fact you'll tell me it's a shame
Fuck you you'll be forgotten anyway


avatar
Rocznik III

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Szpon hipogryfa, Cedr, 11 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Protego, Drętwota, Accio, Bombarda
OPIS POSTACI: Cyril jest chudym chłopcem. Wygląda jak początkujący anorektyk. Pomimo swojej wątłej postury, wbrew pozorom, rzadko choruje. Jego kruczoczarne włosy są zazwyczaj rozczochrane. Czasami się kręcą, w zależności od pogody. Chłopak ma szare, zimne oczy. Czasami można w nich dostrzec dziecięcą ciekawość wymieszaną z młodzieńczym buntem. Chłopaczyna nie różni się niczym od innych. Zwykły młodzieniec, który nie przywiązuje większej wagi do wyglądu. Swoim wzrostem też się nie wyróżnia. Jeśli nie ma na sobie szkolnych ubrań, to jest zazwyczaj ubrany w zwykłą koszulę. Do tego może jakiś pulowerek. Czasem założy muchę, czy krawat.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t704-sowka-cyrila#4267 http://mortis.forumpolish.com/t681-skrytka-1123
PisanieTemat: Re: Ulica  Sob 16 Lip 2016, 17:17

Cyril był do tego sceptycznie nastawiony. Jakiś obcy facet poznany na ulicy wypytuje go o jego życie i snuje jakieś szatańskie plany z jego udziałem. Tylko idiota by się na coś takiego zgodził. Młody Carter pogodził sie już z tym że jest idiotą. Życie go niezwykle nudziło, największą przygodą było uciekanie przez okno z sierocińca.
-Daj mi powód dla którego miałbym lubić sierociniec- Cyril miał wrażenie że Sue nigdy nawet nie był w takim miejscu. Kilkadziesiąt osieroconych dzieciaków w jednym budynku, to nie jest dobry pomysł. Życie w domu dziecka jest ryzykowne. Jeśli budynek zostanie zamknięty, puchon trafiłby na ulicę. Jego przygoda z magią skończyłaby się o wiele szybciej.
-Proponujesz mi coś?- Zapytał słysząc jego nie jednoznaczne słowa. Czy on go chciał adoptować? On? nieznajomy z ulicy? To by było... ciekawe. Cyrila podnieciła ta myśl. Nigdy nikt się nim nie opiekował, co prawda Martin mógł równie dobrze handlować dzieciakami i zmuszać je do ciężkiej pracy, ale zawsze to jakaś przygoda/


avatar
Tłumacz

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: włos wili, 13 1/3 cala, sztywna, cedr
OPANOWANE ZAKLĘCIA: APERACJUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, CONJUNCTIVITIS, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, ACCIO, ALOHOMORA, FINITE, GLACIUS, SILLENCIO || MUCUS AD NAUSEAM, FRIGIDUS FLAMMA, IMPERTURBABLE, IMPEDIMENTA, BOMBARDA MAXIMA, SUSPENSORIUS, SOLLICITUS, FUMOS DUO || SZATAŃSKA POŻOGA, SECTUMSEMPRA, OBLIVIATE, PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Martin, tak jak typowy przedstawiciel rodziny Sue, jest dość wysokim mężczyzną (180cm) o jasnym kolorze skóry. Najmłodszy syn Elizabeth i Boba Sue jest wyraźnie wychudzony, przez co jego twarz już z daleka wygląda, jakby był nedożywiony. Ma wyraźne rysy i oczy, które są w intensywnie niebieskim kolorze. Włosy bardzo ciemne, sięgajace mu za ucho. Nie czesze się zazwyczaj i trzyma je w ogólnym nieładzie. Na jego twarzy często widnieje zarost, którego usunięcie przychodzi mu z trudnością, a bardziej niechęcią. Ogólnie buźkę ma bardzo ładną (tak jak wszyscy Sue), ale widnieje na niej wieczny... brak wyrazu. Albo niezadowolenie lub inne negatywne emocje.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t734-ptaki-nie-do-konca-martina http://mortis.forumpolish.com/t849-skoroszycik-w-chryzantemy http://mortis.forumpolish.com/t733-skrytka-1235
PisanieTemat: Re: Ulica  Sob 16 Lip 2016, 23:11

Z sekundy na sekundę, Cyril podobał się Martinowi coraz bardziej.
- Chodzisz do Hogwartu? Z jakiego domu jesteś? - spytał nieoczekiwanie. To było ważne. W końcu jego rodzina związana była ze Slytherinem, a sam trafił do Ravenclaw'u, czego nikt nie potrafił zrozumieć, nawet on sam. Co prawda lubił czytać, lecz nic z tego, co miał w rękach, nie znajdowało się na spisie lektur. Czy stojący przed nim chłopiec również był przypadkową "ofiarą" Tiary Przydziału?
Analiza wszystkich za i przeciw nie była trudna, bądź długa. Adopcja dzieciaka nie wiązała się z żadnymi obciążeniami. Miał go za co wyżywić, gdzie położyć spać... chłopak był duży, nie wymagał ciągłej opieki, ale jednocześnie był zbyt młody, żeby przewrócić życie Martina do góry nogami (chociaż ono już było nieźle poturbowane). Zawsze mógł też oddać go siostrze, gdyby mu się znudziło... Drastyczne, ale Martin wolał przemyśleć wszystko. Nie podobało mu się tylko, że zaczął to robić, kiedy pierwsze słowa już padły.
- Zabiorę cię stamtąd - rzucił prostymi słowami pozbawionymi jakiegokolwiek zabarwienia emocjonalnego. Na pewno każde dziecko by poleciało na taką propozycję od człowieka-zombie. - Nie martw się, nie jestem byle kim. Przyznam, że nie wiem jak wzbudzić w tobie zaufanie.
Kolejna dziura w murze. Jak to się stało? Martin powoli odkrywał wszystkie swoje karty. Aż tak zależało mu na chłopcu, że był w stanie poświęcić swoją anonimowość i skrywaną pod tą maską tajemnicę?
Hej, zabili mi brata i chcę się zemścić, dołączysz?
Rzucił niedopałek na wilgotne kamienie ulicy, po czym przydepnął go obcasem.



T H E M E   S O N G

I have one fucking schizophrenia
emotional disturbance please play it on air
I'll tell you that it is a fact you'll tell me it's a shame
Fuck you you'll be forgotten anyway


avatar
Rocznik III

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Szpon hipogryfa, Cedr, 11 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Protego, Drętwota, Accio, Bombarda
OPIS POSTACI: Cyril jest chudym chłopcem. Wygląda jak początkujący anorektyk. Pomimo swojej wątłej postury, wbrew pozorom, rzadko choruje. Jego kruczoczarne włosy są zazwyczaj rozczochrane. Czasami się kręcą, w zależności od pogody. Chłopak ma szare, zimne oczy. Czasami można w nich dostrzec dziecięcą ciekawość wymieszaną z młodzieńczym buntem. Chłopaczyna nie różni się niczym od innych. Zwykły młodzieniec, który nie przywiązuje większej wagi do wyglądu. Swoim wzrostem też się nie wyróżnia. Jeśli nie ma na sobie szkolnych ubrań, to jest zazwyczaj ubrany w zwykłą koszulę. Do tego może jakiś pulowerek. Czasem założy muchę, czy krawat.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t704-sowka-cyrila#4267 http://mortis.forumpolish.com/t681-skrytka-1123
PisanieTemat: Re: Ulica  Pon 18 Lip 2016, 13:46

Słysząc pytanie o Hogwart chłopiec się uśmiechnął. No tak, nie może przecież zapominać że jest pieprzonym czarodziejem. Co z tego że są wakacje, a on musi żyć z mugolskimi sierotami, jakby chciał (i mógł) używałby czarów do zamykania niektórych gęb. Niestety czarowanie poza szkołą było niedozwolone, przez co naprawdę można by zapomnieć kim się jest.
-Tak. Hufflepuff.- odrzekł dumnie. Domyślał się, a nawet liczył na niedowierzanie ze strony Martina. W końcu taki cwaniak powinien być w innym domu. Tiara zadecydowała inaczej i dokopując się w głąb jego duszy, umieściła go w borsukolandzie.
Cyril trochę się zdziwił, kiedy to zaczęły padać kolejne słowa.
-Zabierzesz mnie? Mówisz poważnie? Przemyślałeś to? Nie oddasz mnie po miesiącu?- niedowierzanie i ekscytacja chłopaka wystrzeliła salwe pytań. Cyril nie potrafił sobie wyobrazić życia poza sierocińcem. Nawet nie marzył o tym że kiedyś ktoś go adoptuje. W końcu był czarodziejem, w świecie mugoli dziwolągiem.
-Zaufanie buduje się z czasem.- uspokoił na chwilę swoje rozbiegane myśli, aby powiedzieć taką mądrą sekwencję. Nie może obiecać że będzie mówił Martinowi o wszystkim. Nie może też obiecać że nie będzie miał z nim kłopotów. Cyril nie ufał mu, mając w głowie myśl że po miesiącu wróci do tego zasranego bidula. Zaufa facetowi, kiedy przyjdzie odpowiednia pora.


avatar
Tłumacz

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: włos wili, 13 1/3 cala, sztywna, cedr
OPANOWANE ZAKLĘCIA: APERACJUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, CONJUNCTIVITIS, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, ACCIO, ALOHOMORA, FINITE, GLACIUS, SILLENCIO || MUCUS AD NAUSEAM, FRIGIDUS FLAMMA, IMPERTURBABLE, IMPEDIMENTA, BOMBARDA MAXIMA, SUSPENSORIUS, SOLLICITUS, FUMOS DUO || SZATAŃSKA POŻOGA, SECTUMSEMPRA, OBLIVIATE, PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Martin, tak jak typowy przedstawiciel rodziny Sue, jest dość wysokim mężczyzną (180cm) o jasnym kolorze skóry. Najmłodszy syn Elizabeth i Boba Sue jest wyraźnie wychudzony, przez co jego twarz już z daleka wygląda, jakby był nedożywiony. Ma wyraźne rysy i oczy, które są w intensywnie niebieskim kolorze. Włosy bardzo ciemne, sięgajace mu za ucho. Nie czesze się zazwyczaj i trzyma je w ogólnym nieładzie. Na jego twarzy często widnieje zarost, którego usunięcie przychodzi mu z trudnością, a bardziej niechęcią. Ogólnie buźkę ma bardzo ładną (tak jak wszyscy Sue), ale widnieje na niej wieczny... brak wyrazu. Albo niezadowolenie lub inne negatywne emocje.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t734-ptaki-nie-do-konca-martina http://mortis.forumpolish.com/t849-skoroszycik-w-chryzantemy http://mortis.forumpolish.com/t733-skrytka-1235
PisanieTemat: Re: Ulica  Pon 18 Lip 2016, 20:17

- Hufflepuff - powtórzył krótkim mruknięciem. Wspaniale. Perfekcyjnie. Czy potrzebował jeszcze więcej dowodów na to, że ten chłopiec jest mu potrzebny? Chyba nie. Nawet nie miał ochoty na kolejnego papierosa.
- Nie oddam - odpowiedział krótko. Jeśli cokolwiek mogłoby się Martinowi spodobać, to ekscytacja tego chłopaka. Dopiero teraz zastanowił się, jak młodzieniec to odbierał. To była dla niego szansa na pewnego rodzaju wolność, na możliwość rozwoju jak normalne dziecko... Sue nie wiedział, jak wyglądało życie w sierocińcu, ale z całą pewnością nie chciałby dzielić losu chłopca.
Skinął głową, kiedy z ust Cyrila padły całkiem mądre słowa, jak na takiego młodzieńca. Może po prostu zacytował w tym momencie kogoś, rzucił pierwszą lepszą sentencją, ale Martinowi się to spodobało. Tak po prostu.
- Mogę zaoferować ci mieszkanie i ogólnie utrzymanie, ale nie mam pojęcia jak powinna wyglądać opieka nad kimś w twoim wieku. Nie ma też w moim życiu żadnej kobiety, aczkolwiek na pewno zapoznam ciebie z moją siostrą, może matką, w każdym razie pomoc z kobiecej ręki będzie zapewniona. Chcesz najpierw upewnić się, że nie mieszkam w ruinie, czy od razu jesteś pewien, że dasz się zabrać?
W głowie Martina mimowolnie tworzyły się plany na przyszłość. Młody mógł tymczasowo spać w sypialni, ale wypadałoby zadbać o jakiś pokój dla niego... Chyba, że zemsta zostanie dopełniona i Sue wróci do rodzinnego domu w Stanach. Tam mieli kilka wolnych pokoi, a chłopiec nie cierpiałby na brak towarzystwa i troski ze strony nowych ciotek. Jeśli zaś będzie musiał zostać w Londynie dłużej... Raczej nie odda chłopca rodzicom, nie zostawi go przecież, a samemu nie chce mieszkać z rodzicielami pod jednym dachem. Można było zawsze przerobić sklep na dole. Cholerny Brian, jak mógł kupić mieszkanie z tylko jedną sypialnią?



T H E M E   S O N G

I have one fucking schizophrenia
emotional disturbance please play it on air
I'll tell you that it is a fact you'll tell me it's a shame
Fuck you you'll be forgotten anyway


avatar
Rocznik III

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Szpon hipogryfa, Cedr, 11 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Protego, Drętwota, Accio, Bombarda
OPIS POSTACI: Cyril jest chudym chłopcem. Wygląda jak początkujący anorektyk. Pomimo swojej wątłej postury, wbrew pozorom, rzadko choruje. Jego kruczoczarne włosy są zazwyczaj rozczochrane. Czasami się kręcą, w zależności od pogody. Chłopak ma szare, zimne oczy. Czasami można w nich dostrzec dziecięcą ciekawość wymieszaną z młodzieńczym buntem. Chłopaczyna nie różni się niczym od innych. Zwykły młodzieniec, który nie przywiązuje większej wagi do wyglądu. Swoim wzrostem też się nie wyróżnia. Jeśli nie ma na sobie szkolnych ubrań, to jest zazwyczaj ubrany w zwykłą koszulę. Do tego może jakiś pulowerek. Czasem założy muchę, czy krawat.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t704-sowka-cyrila#4267 http://mortis.forumpolish.com/t681-skrytka-1123
PisanieTemat: Re: Ulica  Pon 18 Lip 2016, 23:41

Puchonowi trudno było uwierzyć. Jego serce przyśpieszyło, a on chyba poczuł coś, co można nazwać szczęściem. To by była dla niego ogromna zmiana. Nie wiedział co prawda nic o tym facecie. Znał tylko jego imię i nazwisko. Mógł żyć w burdelu, pracować na czarno. Mógł być poszukiwany przez Ministerstwo Magii, ale mógł też być porządnym facetem, na jakiego zresztą wyglądał.
-Jeśli nie będę musiał dzielić pokoju z dwudziestką spoconych chłopaków to będą to luksusy.- Cyril wymagający nie był. Liczył tylko na posiłki trzy razy dziennie i godną wyprawkę do szkoły. To nie dużo. W zamian mógł dać nędzne z przedmiotów i ciekawe historie o tym jak żyje mu się w Hogwarcie. W końcu i tak Martin nie będzie go musiał widywać codziennie. Co prawda chłopak nie mógł obiecać że będzie miał lekko. Puchon sam nie mógł przewidzieć swoich zachowań, więc nie wymagał tego od Sue.
-Dasz sobie ze mną radę?- zapytał z pełną powagą. W końcu nastolatek to nie pies, nie dość że je więcej to jeszcze trudno to wychować. Cóż, chłopak miał nadzieję że nie będzie spełnieniem marzenia Martina o posiadaniu zwierzątka.


avatar
Tłumacz

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: włos wili, 13 1/3 cala, sztywna, cedr
OPANOWANE ZAKLĘCIA: APERACJUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, CONJUNCTIVITIS, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, ACCIO, ALOHOMORA, FINITE, GLACIUS, SILLENCIO || MUCUS AD NAUSEAM, FRIGIDUS FLAMMA, IMPERTURBABLE, IMPEDIMENTA, BOMBARDA MAXIMA, SUSPENSORIUS, SOLLICITUS, FUMOS DUO || SZATAŃSKA POŻOGA, SECTUMSEMPRA, OBLIVIATE, PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Martin, tak jak typowy przedstawiciel rodziny Sue, jest dość wysokim mężczyzną (180cm) o jasnym kolorze skóry. Najmłodszy syn Elizabeth i Boba Sue jest wyraźnie wychudzony, przez co jego twarz już z daleka wygląda, jakby był nedożywiony. Ma wyraźne rysy i oczy, które są w intensywnie niebieskim kolorze. Włosy bardzo ciemne, sięgajace mu za ucho. Nie czesze się zazwyczaj i trzyma je w ogólnym nieładzie. Na jego twarzy często widnieje zarost, którego usunięcie przychodzi mu z trudnością, a bardziej niechęcią. Ogólnie buźkę ma bardzo ładną (tak jak wszyscy Sue), ale widnieje na niej wieczny... brak wyrazu. Albo niezadowolenie lub inne negatywne emocje.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t734-ptaki-nie-do-konca-martina http://mortis.forumpolish.com/t849-skoroszycik-w-chryzantemy http://mortis.forumpolish.com/t733-skrytka-1235
PisanieTemat: Re: Ulica  Sro 20 Lip 2016, 13:12

- Nie, będziesz tylko dzielił mieszkanie z jednym nudziarzem - odpowiedział.
Czy on właśnie zażartował?
Martin nie miał wiele do stracenia. Sam nie miał niemal żadnych wydatków, jeszcze do niedawna mieszkał przecież z rodziną i żył na ich koszt. Za własne pieniądze kupował tylko książki. Teraz nie sądził, że będzie inaczej. Rodzina z pewnością przygarnie nowego członka z otwartymi ramionami. Szczególnie jak się dowie, jaki to zdolny chłopiec.
- Nie wiem - odpowiedział zgodnie z prawdą. Jakoś nie wyobrażał sobie, że Cyryl będzie sprawiał jakiekolwiek problemy wychowawcze. Rozmawiał z nim teraz jak równy z równym, nawet mu dziwnie było tak spoglądać w dół i widzieć dzieciaka.
- Prowadź do tego paskudnego miejsca, z którego mam ciebie zabrać - powiedział chcąc jak najszybciej załatwić wszelkie formalności i cieszyć się nowym nabytkiem. - Powinienem coś ze sobą zabrać? - spytał. Kompletnie nie wiedział na czym adopcja polegała. Nigdy się z tym nie zetknął. Po prostu się przychodziło i mówiło "Dzień dobry, poproszę chłopca?". Dzieciaki były wtedy ustawiane w rządku i można sobie było wybrać któregoś tak po prostu? Pozostawało jeszcze jedno ważne, aczkolwiek może niezbyt eleganckie pytanie. - Za adopcję się płaci? Mam przy sobie tylko kilka drobniaków - mruknął ogarniając zawartość kieszeni. Zapełnioną miał tylko jedną - tą powiększoną zaklęciem Tardis. Jedna różdżka, kilka papierosów, garść monet. Przeklął pod nosem, sam nie wiedząc dlaczego. Czyżby to stres przed życiowym przełomem? Czy nie za dużo ich miał w ciągu ostatnich kilku miesięcy?
Kiedy Cyril rozpoczął wędrówkę, ruszył za nim, z rękoma w kieszeniach, nie odzywając się bez potrzeby. Nie spuszczał z chłopca wzroku, który odruchowo sam uciekał do mijanych twarzy widząc w każdym podejrzanego. Czemu jednak temu dzieciakowi ufał? A któż to wie. Martin nie miał nic do stracenia tak naprawdę teraz.

Odpisz TUTAJ




Martin i Cyril - z tematu



T H E M E   S O N G

I have one fucking schizophrenia
emotional disturbance please play it on air
I'll tell you that it is a fact you'll tell me it's a shame
Fuck you you'll be forgotten anyway


PisanieTemat: Re: Ulica  Czw 21 Lip 2016, 18:21


Temat marszu nieco ucichł, jednak nie dotyczyło to nieustannie rozpamiętujących rodzin ofiar oraz Ministerstwa Magii, które w dalszym ciągu zajmowało się tą sprawą. Napastnicy ciągle byli na wolności i mało było o nich wiadomo. Udało się zebrać kilka informacji dotyczących miejsc, w jakich się pojawiali oraz osób, z którymi utrzymywali kontakt. Niestety to wciąż za mało, Ministerstwo nie mogło jeszcze podjąć się złapania kogokolwiek. Dlatego wysłano dwóch aurorów na poszukiwania w terenie. @Alistair Prewett wraz z partnerem trafili na dość przystępną pogodę, lecz z jednej strony na Londyn nadchodziły ciemne chmury. Nie zwiastowały one niczego dobrego, dlatego mężczyzna mógł czuć presję czasu. Nawet jeśli mu deszcz niestraszny, ludzie z pewnością pochowają się po okolicznych lokalach i trudniej będzie kogokolwiek zaobserwować.




Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Czw 28 Lip 2016, 11:53, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Zastępca Kierownika Kwatery Głównej Aurorów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12,5 cala, czarny bez, szpon hipogryfa, raczej sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Accio, Lumos, Locomotor, Nox, Enervate, Expelliarmus, Protego, Fumos, Drętwota, Petrificus Totalus, Everte Statum, Aqua Eructo, Wingardium Leviosa, Duro, Riddiculus Łatwe: Impedimetna, Procella, Sardinus Eructo, Mansio, Frigidus Flamma, Suspensorius, Zaklęcie czterech stron świata, Ocius, Reparifors, Vermillious, Ericius Mutationem, Avis, Entropomorphis Trudne: Sectumsempra, Purpura Flamma, Obliviate, Adversum, Protego Horribilis, Baubillous, Incarcerous, Finite Incantatem
OPIS POSTACI: Alistair to całkowite zaprzeczenie stereotypowego wizerunku tajnego agenta. Gdy spotkasz na ulicy Prewetta, nie zobaczysz niczym niewyróżniającego się, średniego wzrostu osobnika, którego nie zaszczycisz niczym więcej, jak krótkim spojrzeniem. Auror to osoba, która jest niezwykle charakterystyczna. Ktoś, kto mierzy metr i dziewięćdziesiąt pięć centymetrów oraz posiada muskulaturę, której mógłby pozazdrościć nie jeden kulturysta, siłą rzeczy rzuca się w oczy. Jakby tego było mało, całe ciało Prewetta zdobi masa przeróżnych blizn, z których najbardziej charakterystyczną jest ta, ciągnąca się od prawego kącika wargi, aż do prawego ucha (taki przedłużony, jednostronny forced smile Jokera). Reszta cech aparycji nie jest tak spektakularna. Twarde i wyraźne rysy twarzy, wieczny, kilkudniowy zarost, krótko przycięte, czarne włosy oraz chłodne szare oczy. Nic nadzwyczajnego. Nie mniej, patrząc na Alistaira ma się wrażenie, że stoi przed tobą okrutny morderca o niezbyt rozwiniętym intelekcie, a nieszanowany auror i łowca czarnoksiężników. No cóż, pozory mylą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t662-ptasi-email-alistaira#7309 http://mortis.forumpolish.com/t608-skrytka-672#2933
PisanieTemat: Re: Ulica  Sro 27 Lip 2016, 23:08

W końcu. Po wielu dniach wypełniania bzdurnych papierów i słuchania zażaleń rodzin ofiar, nastąpił przełom. Niestety, ale do momentu pojawienia się kobiety, która rozpoznała jednego z poszukiwanych, śledztwo stało w miejscu. Teraz przynajmniej mieli jakiś punkt zaczepienia. Nie wiele tego było, ale zawsze coś.
Alistair przemierzał zdecydowanym krokiem kolejne chodniki pokątnej. Wraz z malejącą odległością do celu, w głowie aurora rodził się plan, a przynajmniej jego zarys.
- Flynn, musimy popytać ludzi czy ktoś coś widział. Najlepiej sklepikarzy i sprzedawców, którzy znajdowali się w miejscu jego ostatniego pobytu. Wiemy, że skurwiel jest w Londynie i to w magicznej dzielnicy. Jednakże, należy przyjąć, że będzie chciał opuścić miasto. Po tym, co stało się w Hogsmeade nie jest tu bezpieczny. – Nie spojrzał nawet na swojego partnera, z którym w pośpiechu opuścili biuro. – Zawiadom też starego, że jesteśmy na tropie poszukiwanego. Niech się na razie wstrzyma z posiłkami, nie wolno nam go spłoszyć. – powiedział, wpatrując się uparcie przed siebie.
Dla Prewetta, sprawa marszu i wszystkiego, co z nim związane miało wymiar osobisty. Wciąż nie mógł sobie przebaczyć tego, co się stało. Dlatego też był bardziej niż zdeterminowany, aby złapać, bądź zlikwidować wszystkich, którzy mogli przyczynić się do śmierci uczestników tamtych wydarzeń.
PisanieTemat: Re: Ulica  Czw 28 Lip 2016, 12:19


Ulica wyglądała na spokojną. Nie było zbyt tłoczno, część osób pewnie zauważyła nieprzychylnie wyglądające chmurki i postanowiła się już schować.
Flynn skinął głową tylko, po czym wyciągnąwszy lusterko dwukierunkowe odbył krótką rozmowę z przełożonym.
- Zrobione - mruknął chowając przedmiot do kieszeni.
Alistair w tym czasie mógł obserwować róg Pokątnej i Śmiertelnego Nokturnu, którędy przeszło kilka mniej lub bardziej podejrzanych jednostek. Starsza kobieta w obszarpanej szacie dość szybko weszła w ciemną uliczkę, wysoki wychudzony mężczyzna waśnie ją opuścił, chwilę później para w średnim wieku, wyglądająca na małżeństwo (pan trzymał panią pod rękę blisko siebie). Skręcając z Pokątnej, ów mężczyzna rozejrzał się nieco niespokojnie po okolicy, po czym pociągnął nieco bardziej partnerkę, aby przyspieszyła kroku.
- Znajduje się tu jedna z nielicznych piekarni. Można by podpytać, na pewno kupował pieczywo. Skoro sam odważył się na łażenie po mieście to raczej nie ma nikogo, kto robi sprawunki za niego - zasugerował Flynn.
avatar
Zastępca Kierownika Kwatery Głównej Aurorów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12,5 cala, czarny bez, szpon hipogryfa, raczej sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Accio, Lumos, Locomotor, Nox, Enervate, Expelliarmus, Protego, Fumos, Drętwota, Petrificus Totalus, Everte Statum, Aqua Eructo, Wingardium Leviosa, Duro, Riddiculus Łatwe: Impedimetna, Procella, Sardinus Eructo, Mansio, Frigidus Flamma, Suspensorius, Zaklęcie czterech stron świata, Ocius, Reparifors, Vermillious, Ericius Mutationem, Avis, Entropomorphis Trudne: Sectumsempra, Purpura Flamma, Obliviate, Adversum, Protego Horribilis, Baubillous, Incarcerous, Finite Incantatem
OPIS POSTACI: Alistair to całkowite zaprzeczenie stereotypowego wizerunku tajnego agenta. Gdy spotkasz na ulicy Prewetta, nie zobaczysz niczym niewyróżniającego się, średniego wzrostu osobnika, którego nie zaszczycisz niczym więcej, jak krótkim spojrzeniem. Auror to osoba, która jest niezwykle charakterystyczna. Ktoś, kto mierzy metr i dziewięćdziesiąt pięć centymetrów oraz posiada muskulaturę, której mógłby pozazdrościć nie jeden kulturysta, siłą rzeczy rzuca się w oczy. Jakby tego było mało, całe ciało Prewetta zdobi masa przeróżnych blizn, z których najbardziej charakterystyczną jest ta, ciągnąca się od prawego kącika wargi, aż do prawego ucha (taki przedłużony, jednostronny forced smile Jokera). Reszta cech aparycji nie jest tak spektakularna. Twarde i wyraźne rysy twarzy, wieczny, kilkudniowy zarost, krótko przycięte, czarne włosy oraz chłodne szare oczy. Nic nadzwyczajnego. Nie mniej, patrząc na Alistaira ma się wrażenie, że stoi przed tobą okrutny morderca o niezbyt rozwiniętym intelekcie, a nieszanowany auror i łowca czarnoksiężników. No cóż, pozory mylą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t662-ptasi-email-alistaira#7309 http://mortis.forumpolish.com/t608-skrytka-672#2933
PisanieTemat: Re: Ulica  Pon 08 Sie 2016, 18:35

Pieprzony Nokturn. W całym magicznym świecie nie było chyba gorszego slumsu niż ta zapyziała ulica. To przeklęte miejsce przyciągało wszystkie czarodziejskie odpadki, niczym światło latarni ćmę. Każdy, kto chciał kupić coś mało legalnego, zawsze udawał się w to miejsce. Nic w tym dziwnego. Nokturn był w zasadzie centrum dystrybucji nielegalnych substancji oraz kontrabandy. Za prawdziwy paradoks można uznać fakt, że obok kolebki brytyjskiego czarodziejstwa, jaką była Ulica Pokątna, znajdowało się coś tak szkaradnego i zdeprawowanego, jak Śmiertelny Nokturn.
Jednak Alistair lubił to miejsce. W brudnych i ciemnych zakamarkach osiedla strachu i biedy czuł się, jak ryba w wodzie. Tam, gdzie Bóg stworzył sobie slumsy, każdy wiedział, kto jest, kim. Nie było problemu z rozróżnieniem dobrych od złych.
Prewett obserwował ludzi, którzy zmierzali w stronę Nokturna. Jak na ulicę o bardzo wątpliwej renomie zawsze było tam sporo ludzi i to nie koniecznie przestępców. Działo się tak, ponieważ Śmiertelny Nokturn był bardzo dyskretnym miejscem. Wszystkie brudy, które się tam prało, zostawały głęboko na dnie i prawie nigdy nie wypływały na wierzch. Ulica nędzy nie lubiła zdradzać swoich sekretów.
- I to mnie właśnie niepokoi. Przez kilka tygodni wszyscy zamachowcy pozostawali w ukryciu, aż do teraz. Czemu ktoś, kto skutecznie się ukrywał przez wiele dni zaryzykował i osobiście wyszedł na ulicę, chociaż jego twarz wisi na każdym murze? To znaczy, że kompani go zostawili, albo nie widzi już potrzeby w ukrywaniu się. Jeżeli chodzi o to drugie, to bardzo możliwe, że nasz cel w najbliższych dniach zechce się ulotnić z Londynu. – powiedział nie spuszczając wzroku z rogu ulicy, jakby spodziewał się, że podejrzany zaraz zza niego wyskoczy. – Dobra, zostań i obserwuj, a ja sprawdzę tą piekarnie. Bądź ostrożny. Ten facet jest niebezpieczny. – powiedział, po czym ruszył w stronę docelowej piekarni.
- Witam. Alistair Prewett, Biuro Aurorów, czy widział pan tego mężczyznę? – spytał kilka minut później, gdy rozwijał list gończy z poszukiwanym na sklepowej ladzie, tak, aby sprzedawca mógł go rozpoznać. Chociaż Alistair nie był zbyt wielkim fanem publicznego ogłaszania swojego stanowiska i powodu wizyty (zwłaszcza podczas pracy w terenie), to nie miał zbyt wielkiego wyboru. Gdyby się nie przedstawił to bardzo możliwe, że piekarz wziąłby go za jakiegoś zbira, albo coś i nic mu nie powiedział. Z drugiej strony, jeśli sprzedawca był w zmowie z poszukiwanym to mógł go ostrzec.
PisanieTemat: Re: Ulica  Pon 08 Sie 2016, 22:27


- Rozumiem - odpowiedział Flynn sunąc wzrokiem po przechodniach, tym razem nieco bardziej skupiając się na skrzyżowaniu z ulicą Śmiertelnego Nokturnu.
Prewett wstąpił do piekarni. Było to średniej wielkości pomieszczenie, ze standardowym wyposażeniem sklepu tego typu. Czuć było zapach świeżego pieczywa. Klientów obsługiwał tęższy mężczyzna oraz młodsza kobieta, która ewidentnie była jego córką - mieli niemal identyczne ciemne oczy i pyrkate nosy. Kolejka nie była spora, kiedy Alistair podszedł do sprzedawcy, ludzie na początku chcieli się zabrać za marudzenie, jednak słysząc stanowisko Prewetta, zajęli się okupowaniem młodszej sprzedawczyni.
Piekarz uważnie przyjrzał się zaprezentowanemu zdjęciu.
- Wie pan, wydaje mi się, że kojarzę faceta. Chyba go obsługiwałem kilka razy, ale nie wiem, może to i podobny ktoś był... Midge, weź no zobacz na zdjęcie - zwrócił się do córki, która na moment przerwała obsługę.
- Chyba tutaj był wczoraj w godzinach obiadowych - odpowiedziała, wracając do wrzucania bułeczek w papierową torebkę.
avatar
Zastępca Kierownika Kwatery Głównej Aurorów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12,5 cala, czarny bez, szpon hipogryfa, raczej sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Accio, Lumos, Locomotor, Nox, Enervate, Expelliarmus, Protego, Fumos, Drętwota, Petrificus Totalus, Everte Statum, Aqua Eructo, Wingardium Leviosa, Duro, Riddiculus Łatwe: Impedimetna, Procella, Sardinus Eructo, Mansio, Frigidus Flamma, Suspensorius, Zaklęcie czterech stron świata, Ocius, Reparifors, Vermillious, Ericius Mutationem, Avis, Entropomorphis Trudne: Sectumsempra, Purpura Flamma, Obliviate, Adversum, Protego Horribilis, Baubillous, Incarcerous, Finite Incantatem
OPIS POSTACI: Alistair to całkowite zaprzeczenie stereotypowego wizerunku tajnego agenta. Gdy spotkasz na ulicy Prewetta, nie zobaczysz niczym niewyróżniającego się, średniego wzrostu osobnika, którego nie zaszczycisz niczym więcej, jak krótkim spojrzeniem. Auror to osoba, która jest niezwykle charakterystyczna. Ktoś, kto mierzy metr i dziewięćdziesiąt pięć centymetrów oraz posiada muskulaturę, której mógłby pozazdrościć nie jeden kulturysta, siłą rzeczy rzuca się w oczy. Jakby tego było mało, całe ciało Prewetta zdobi masa przeróżnych blizn, z których najbardziej charakterystyczną jest ta, ciągnąca się od prawego kącika wargi, aż do prawego ucha (taki przedłużony, jednostronny forced smile Jokera). Reszta cech aparycji nie jest tak spektakularna. Twarde i wyraźne rysy twarzy, wieczny, kilkudniowy zarost, krótko przycięte, czarne włosy oraz chłodne szare oczy. Nic nadzwyczajnego. Nie mniej, patrząc na Alistaira ma się wrażenie, że stoi przed tobą okrutny morderca o niezbyt rozwiniętym intelekcie, a nieszanowany auror i łowca czarnoksiężników. No cóż, pozory mylą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t662-ptasi-email-alistaira#7309 http://mortis.forumpolish.com/t608-skrytka-672#2933
PisanieTemat: Re: Ulica  Sro 10 Sie 2016, 21:32

Alistair, jak gąbka chłonął wszelkich informacji na temat poszukiwanego. Z początku wątpił nawet czy przyjście do piekarni się opłaci, ale gdy sprzedawca potwierdził tożsamość celu, szybko zmienił zdanie. W końcu jakiś konkretny trop!
Prewett ze spokojem wysłuchał tego, co sprzedawcy mieli mu do powiedzenia. Chociaż pojawiła się nadzieja na ujęcie przestępcy, to nie chciał działać pochopnie. Trop był świeży, to fakt, ale wciąż wiedział za mało, aby podjąć jakieś konkretniejsze działania.
- Czy ten mężczyzna regularnie odwiedzał tą piekarnię, czy wczoraj zrobił to po raz pierwszy? Mówił coś? Przedstawił się, albo czy w ogóle coś mówił? Był sam czy z kimś? – zapytał wpatrując się uważnie w obydwoje sprzedawców. Chociaż reszcie klienteli z pewnością nie podobał się fakt, że jakiś tam auror ominął kolejkę i podszedł prosto do lady, to Alistair całkowicie ich zignorował. Miał ważniejsze rzeczy na głowie. W końcu mógł dopaść skurwiela, który znacznie utrudnił mu życie. Potencjalnego sprawcę śmierci tylu osób. Kilku niezadowolonych gamoni nie robiło mu żadnej różnicy.
- Proszę się skupić i przypomnieć sobie, jak najwięcej. To bardzo ważne.
PisanieTemat: Re: Ulica  Sro 10 Sie 2016, 21:55


Kilka osób z kolejki zrezygnowało, część liczyła na to, że córka piekarza nie będzie przesłuchiwana, zaś znalazło się też kilku podsłuchiwaczy. W końcu działo się coś ciekawego! Dwóch młodzieńców dopiero co kupiło pieczywo, zasiedli i przysłuchiwali się rozmowie aurora udając, że wcale tego nie robią.
- Wydaje mi się, że był kilka razy. Kiedy dokładnie - nie w sposób pamiętać tego. Ale nie jestem pewien, czy on aby czasem nie wyglądał za każdym razem nieco inaczej. Wie pan, pamiętam stałych klientów, tych nowych zapamiętuję tylko, jeśli byli jacyś charakterystyczni. Go zapamiętałem tylko dlatego, że widziałam go właśnie parę razy, ale jako kogoś podobnego... Tak jakby to był brat bliźniak, tylko nieco zmieniony. Ale wie pan, za każdym razem zmieniony. Widocznie starał się jakoś maskować, skoro mówi pan, że poszukiwany. Ano i z kobietą był raz, albo dwa.
Piekarz starał się dokładnie wydobyć z pamięci obraz mężczyzny.
- O ile dobrze pamiętam to nie kupował niczego wymyślnego. Chyba tylko bułki i to w dużej ilości - dodał.
Córka piekarza obsłużyła jednego z klientów, po czym zostawiła następnego w nieciekawym nastroju, gdyż właśnie można było poczuć zapach spalonego pieczywa, i zniknęła na zapleczu.
avatar
Zastępca Kierownika Kwatery Głównej Aurorów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12,5 cala, czarny bez, szpon hipogryfa, raczej sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Accio, Lumos, Locomotor, Nox, Enervate, Expelliarmus, Protego, Fumos, Drętwota, Petrificus Totalus, Everte Statum, Aqua Eructo, Wingardium Leviosa, Duro, Riddiculus Łatwe: Impedimetna, Procella, Sardinus Eructo, Mansio, Frigidus Flamma, Suspensorius, Zaklęcie czterech stron świata, Ocius, Reparifors, Vermillious, Ericius Mutationem, Avis, Entropomorphis Trudne: Sectumsempra, Purpura Flamma, Obliviate, Adversum, Protego Horribilis, Baubillous, Incarcerous, Finite Incantatem
OPIS POSTACI: Alistair to całkowite zaprzeczenie stereotypowego wizerunku tajnego agenta. Gdy spotkasz na ulicy Prewetta, nie zobaczysz niczym niewyróżniającego się, średniego wzrostu osobnika, którego nie zaszczycisz niczym więcej, jak krótkim spojrzeniem. Auror to osoba, która jest niezwykle charakterystyczna. Ktoś, kto mierzy metr i dziewięćdziesiąt pięć centymetrów oraz posiada muskulaturę, której mógłby pozazdrościć nie jeden kulturysta, siłą rzeczy rzuca się w oczy. Jakby tego było mało, całe ciało Prewetta zdobi masa przeróżnych blizn, z których najbardziej charakterystyczną jest ta, ciągnąca się od prawego kącika wargi, aż do prawego ucha (taki przedłużony, jednostronny forced smile Jokera). Reszta cech aparycji nie jest tak spektakularna. Twarde i wyraźne rysy twarzy, wieczny, kilkudniowy zarost, krótko przycięte, czarne włosy oraz chłodne szare oczy. Nic nadzwyczajnego. Nie mniej, patrząc na Alistaira ma się wrażenie, że stoi przed tobą okrutny morderca o niezbyt rozwiniętym intelekcie, a nieszanowany auror i łowca czarnoksiężników. No cóż, pozory mylą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t662-ptasi-email-alistaira#7309 http://mortis.forumpolish.com/t608-skrytka-672#2933
PisanieTemat: Re: Ulica  Czw 11 Sie 2016, 23:04

Auror dokładnie notował w pamięci wszystko, co mówił piekarz. Z pośród pozornie bzdurnych i nierealnych informacji, Alistair wyłowił kilka ciekawych faktów.
Najwyraźniej sprawca regularnie odwiedzał piekarnię. Znaczyło to, że mieszka lub ukrywa się w pobliżu. Ponadto zawsze, gdy przychodził starał się upodobnić do kogoś innego. Co to oznaczało? Wyłączając brata bliźniaka, aurorzy mogli mieć do czynienia z niewprawionym czarodziejem w transmutacji, albo z metamorfomagiem. O ile ta pierwsza opcja nie wpływała zbytnio na śledztwo, to ta druga już tak.
- Czy mężczyzna wdawał się w jakieś rozmowy? Wspominał może gdzie mieszka? – Kolejna seria standardowych pytań. Chociaż Alistair niezbyt lubił rutynę, to wbrew pozorom tego typu kwestie były często nieocenione.
- Czy ta kobieta jakoś się wyróżniała? Była może… czarna? – Informacja o towarzyszącej celowi kobiecie była wręcz przełomowa. Oczywiście, nierealnym było, aby nieznajomą była kobieta-zamachowiec z marszu. Nie mniej zawsze istniała jakaś nadzieja. Gdyby jakimś cudem okazało się, że ta dwójka współpracuje ze sobą, to byłby to istny fenomen i potężny punkt zwrotny w śledztwie.
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Ulica  

Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Similar topics

-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu
» Główna ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Ulica Pokątna-
Skocz do: