Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Spotkanie || Esmeralda Moore, Ventus A. Gaunt

avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Spotkanie || Esmeralda Moore, Ventus A. Gaunt  Sob 07 Maj 2016, 13:32

Data: 19 marca 1934 (sobota)
Miejsce: Pub pod Trzema Miotłami

Ventus tego dnia był nawet w dobrym humorze. Nikt do tej pory jak na razie go nie zdenerwował, ludzi było stosunkowo mało. Wiedział jednak, że to zaledwie początek dnia i że niedługo zleci się chmara dzieci i będzie miał pełne ręce roboty. Przejechał kciukiem po dolnej wardze jak miał w zwyczaju, gdy się zamyślał. Spokój, który ostatnio odczuwał przerażał go jak nigdy. Zawsze czuł obawę, gdy przebywał wśród ludzi, bał się, że spotka kogoś i znowu się zaprzyjaźni jak w czasach szkolnych.
To było tak dawno temu.
Cicho westchnął i rzucił się w wir pracy. Po niecałej godzinie w tym miejscu zjawiło się wielu uczniów łaknący piwa kremowego i innych ciepłych napojów. W końcu marzec - a w marcu nie jest zbyt ciepło. Sprzedawał, przyjmował zamówienia, ale z nikim nie wchodził w interakcje. Znali go, bo od wczoraj tu nie pracował. Pomyśleć, że chce uczyć te bachory, że chce kiedyś napisać do dyrektora o posadę nauczyciela astronomii. Od tygodnia skrobie list do szkoły, ale mu nie wychodzi. Dwa razy Hex podziobał mu kartkę, ponieważ nie dostał wymarzonych ziaren, o które się domagał. Sam był sobie winny, ale w ostateczności był nawet wdzięczny za to krukowi. Dwie godziny później miał przerwę na papierosa, więc narzucił na ramiona kurtkę i wyszedł z pubu. Oczywiście zajął jego miejsce ktoś inny, a on spokojnie mógł wyjść na chłodne powietrze i zatruć płuca upragnionym dymem. Nagle wpadł na kogoś tym samym wytrącając tej osobie coś z ręki.
Pierwsze co się mu rzuciło w oczy to długie, czarne włosy dziewczyny. Były takie lśniące i puszyste. W pierwszej chwili miał ochotę je dotknąć, ale się powstrzymał. Przypominały mu pióra kruka.
Drugą rzeczą, którą poczuł był przyjemny zapach jaśminu, który dostał się do jego nozdrzy. Na jakiś czas zapomniał o tym, że jego umysł łaknął papierosa. ten zapach był przyjemniejszy.
Trzecia rzecz, którą zobaczył dopiero na końcu, bo dziewczyna podniosła na niego wzrok były jej oczy. Dwa lśniące szmaragdy, które patrzyły na niego. Przełknął ślinę zaskoczony barwą jej tęczówek.
- Wybacz - powiedział cicho i schował w kieszeni papierosa, którego chciał przed chwilą zapalić.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Niepełnoletni czarodziej

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Pióro z ogona feniksa, angielski dąb, 9,5 cala, b. sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: EXPELLIARMUS, PROTEGO, PETRIFICUS TOTALUS, RICTUSEMPRA, OPPUGNO, LUMOS, NOX, ENERVATERENNERVATE, FLAGRANTE, IMPEDIMENTA
OPIS POSTACI: Romka jest posiadaczką pięknych, długich, lśniących i czarnych niczym skrzydło kruka włosów. Przez co doskonale komponowały się z jej niegdyś złocistą skórą. Zdecydowanie nie odejmuje jej to urody. Cały ten piękny obrazek dopełniają duże, soczystozielone oczy, niektórzy przyrównują je do kawałków szmaragdu. Cóż, nie bez przyczyny dziewczyna ma na imię Esmeralda. Jej małe usteczka, które mają malinowy kolor, skrywają szereg ładnych i białych ząbków, które to odsłaniają się w chwilach radości. Jeżeli chodzi o jej figurę: na pewno każdy by powiedział, że jest idealna, ale tylko sama zainteresowana wie gdzie ma jakieś niedociągnięcia, albo niedoskonałości, które sprawiają, że do ideału jej daleko. Romka jest szczupła, ale bez przesady. Można powiedzieć, że natura idealnie wyliczyła jej wymiary. Miejscami jest wąska, a w innych miejscach, tak jak powinno być, szersza, przez co na pewno nie jeden mężczyzna chciałby wodzić swoją dłonią po jej ciele. Cóż, niestety nikt takiego zaszczytu jeszcze nie dostąpił i pewnie nie dostąpi. Jej dłonie są małe, i wydają się być tymi dłońmi które nigdy nie zaznały ciężkiej pracy, zakończone długimi paznokciami, Ciężko stwierdzić jakie ma nogi, bowiem cały czas nosi na sobie długie barwne spódnice, które sprawiają, że cyganka przypomina barwnego motyla, który szykuje się do lotu. Za to jej nóżka jest równie mała co rączki. Bardzo często odziana w białe baletki, z malutkimi kokardkami na czubkach. Skóra dziewczyny jest gładziutka, i wydaje się być bardziej skórą małego dziecka aniżeli siedemnastoletniej dziewczyny.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t749-sokol-ikar#4895 http://mortis.forumpolish.com/t748-zniszczony-dziennik-esmeraldy#4893 http://mortis.forumpolish.com/t735-skrytka-001
PisanieTemat: Re: Spotkanie || Esmeralda Moore, Ventus A. Gaunt  Sob 07 Maj 2016, 17:23

Marzec, z pozoru jeszcze zimny miesiąc, cała roślinność była jeszcze pogrążona w głębokim śnie. Chociaż zdarzały się dni, kiedy nagle robiło się znacznie cieplej, tylko po to aby pojedyncze zielone pączki mogły pojawić się na gałęziach, drzew i krzaków. Przypominając wszystkim dookoła, że w końcu nadchodzi ta tak bardzo upragniona wiosna. Wiosna, która miała ponownie przypomnieć ludziom o życiu, które mimo wszystko nadal trwa.
Cyganka postanowiła w końcu wyrwać się z tego marazmu który dopadł ją w chwili kiedy nadeszły jesienne, a zaraz potem zimowe dni. Czas wreszcie na nowo rozłożyć skrzydła i lecieć gdzieś przed siebie, przypomnieć sobie słowa pieśni które zawsze nuci kiedy tylko słońce na nowo zabłyśnie na niebie, sprawiając, że dni będą coraz dłuższe i cieplejsze. Romowie zawsze starali się żyć zgodnie z rytmem który panował w świecie. Może dlatego byli dobrymi słuchaczami, oraz obserwatorami. Widzieli i słyszeli znacznie więcej niż przeciętny człowiek. Puchonka przemierzała sobie spokojnie uliczki wioski, zatrzymując się od czasu przy niektórych wystawach aby popodziwiać przedmioty, które były elegancko ustawione na półeczkach, aby przyciągnąć wzrok przechodzących tędy ludzi.
Pomimo tego, że dzisiejsza pogoda pozostawiała tak naprawdę wiele do życzenia, to Romka miała na sobie jak zwykle długa barwną spódnicę, która przy nawet minimalnym podmuchu wiatru podrywała się lekko w powietrze odsłaniając brzeg kostek cyganeczki. Na biodrach miała dwie chusty. Po lewej stronie, fioletową chustę z czarnymi wzorkami, a na jej końcach znajdowały się frędzle, które kołysały się delikatnie, kiedy puchonka stawiała kolejne kroki do przodu, a po prawej znajdowała się czarna chusta z monetkami, która informowała wszystkich dookoła, że właśnie nadchodzi. I chociaż ta chusta mogła wydawać się ciężka, to w żaden sposób nie obciążała sylwetki cyganeczki. Chodziła płynnie, lekko... niemal unosiła się nad powierzchnią ziemi. I gdyby nie widok jej białych baletek które dotykały podłoża, można by podejrzewać, że Esmeralda posiadła sztukę lewitacji. Górna część jej garderoby była znacznie mniej okazała bowiem, była to zwykła biała bluzeczka, oraz szary, lekko rozciągnięty sweter, który chronił dziewczynę przed chłodem.
Spacerowała powoli, rozkoszując się tym wolnym dniem, w którym mogła pozwolić sobie na zamknięcie się w swoim malutkim świecie. Mimo wszystko przenikliwe zimno sprawiło, że Romka zapragnęła napić się czegoś ciepłego do picia. Dlatego też wyciągnęła z małej znoszonej już torebeczki z koralikami, która była przewieszona przez jej bok, kilka złotych monet, które zaczęła z zapałem liczyć. Niestety nim doliczyła się tego czy stać ją na kremowe piwo poczuła jak jej ciało uderza w jakąś przeszkodę. Złote monety upadły na ziemię z brzdękiem. Puchonka os razu uklękła na ziemię po czym zaczęła zbierać z niej to co wypuściła z rąk.
-Nie... nic się nie stało... powinnam była bardziej patrzeć gdzie idę- Powiedziała cichutko, jej głos był aksamitny, delikatny... można by rzecz, że przynosił swego rodzaju ukojenie. Czarne włosy spłynęły po jej ramionach, kołysząc się milimetr nad ziemią... nawet delikatnie końcówki tych kruczoczarnych pasm zahaczały o brudną ziemia, ale cyganka wydawała się kompletnie tym nie przejmować
avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Spotkanie || Esmeralda Moore, Ventus A. Gaunt  Sob 07 Maj 2016, 19:45

Słysząc jej aksamitny głos szybko schylił się i pomógł jej zbierać monety, gdy wszystko zostało zebrane wyprostował się i zsunął monety na jej drobną dłoń. Musnął przy tym ją palcami nieświadomie. Była taka delikatna i gładka. Przyjrzał się dziewczynie uważnie. Była zdecydowanie młodsza od niego, ale nie to było teraz ważne. Oczy dziewczyny przyciągały go jak magnez. Zdecydowanie były nietypowe niczym zadbany klejnot trzymany pod kloszem, aby każdy mógł podziwiać jego urodę. Dziewczyna była zdecydowanie inaczej ubrana niż dziewczyny, które widział na co dzień w pubie.
- To też moja wina - powiedział cicho, niskim, męskim głosem. Wyciągnął do niej dłoń.- Chodź, zapraszam na kremowe piwo - powiedział i otworzył drzwi przed piękną istotą. Kobiety zdecydowanie były naprawdę pięknymi stworzeniami. Za to w pewnym sensie nie znosił kobiet. Omamiały mężczyzn swoją urodą, naiwnością i uroczym wyglądem. Aksamitnym głosem, szeptem. Sprawiały, że mężczyzna mimo porywczej natury, żądzy władzy potrafili zatrzymać się na chwilę, aby ulec takiej niewinniej osóbce. Ich pięknu. Ich tajemniczości, która tak przyciągała. Gdy dziewczyna już weszła do środka wskazał jej bar. Wszedł na zaplecze i ściągnął kurtkę, którą odwiesił na swój wieszak. Po chwili pojawił się przed dziewczyną z kremowym piwem.
- Kolejny wypad ze szkoły? - zagadnął widząc, że jego współpracownik się dobrze uwijał. Zostało mu jeszcze 10 minut przerwy, więc mógł sobie pozwolić na rozmowę.
W pubie trwały rozmowy uczniów, czasami ktoś krzyczał, ale stosunkowo był dobry klimat do rozmowy. Nie wiedział do końca, dlaczego chciał z nią rozmawiać. Nie znał jej, nie wiedział nawet jak dziewczyna się nazywa. Nawet nie chciał wiedzieć. W końcu imię to rodzaj przywiązania, znasz już tą osobę. Możesz określić to kim jest. Możesz zapytać się kogoś, czy widział Alice, ta osoba będzie już wiedzieć, ale zapytasz, czy widział czarnowłosą dziewczynę nie odpowie ci. Będzie to trudne do zlokalizowania. Nie chciał się więc przywiązać do tego, aby kojarzyć dziewczynę z imieniem, aby móc łatwo zlokalizować jej położenie dzięki temu, że inni uczniowie będą ją znali. Wolał nie wiedzieć. Tak będzie zdecydowanie bezpieczniej. Będzie mógł skupić się na tym, aby dopiec swojemu ojcu, nie będzie musiał wpadać w jakieś interakcje z innymi osobami.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Niepełnoletni czarodziej

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Pióro z ogona feniksa, angielski dąb, 9,5 cala, b. sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: EXPELLIARMUS, PROTEGO, PETRIFICUS TOTALUS, RICTUSEMPRA, OPPUGNO, LUMOS, NOX, ENERVATERENNERVATE, FLAGRANTE, IMPEDIMENTA
OPIS POSTACI: Romka jest posiadaczką pięknych, długich, lśniących i czarnych niczym skrzydło kruka włosów. Przez co doskonale komponowały się z jej niegdyś złocistą skórą. Zdecydowanie nie odejmuje jej to urody. Cały ten piękny obrazek dopełniają duże, soczystozielone oczy, niektórzy przyrównują je do kawałków szmaragdu. Cóż, nie bez przyczyny dziewczyna ma na imię Esmeralda. Jej małe usteczka, które mają malinowy kolor, skrywają szereg ładnych i białych ząbków, które to odsłaniają się w chwilach radości. Jeżeli chodzi o jej figurę: na pewno każdy by powiedział, że jest idealna, ale tylko sama zainteresowana wie gdzie ma jakieś niedociągnięcia, albo niedoskonałości, które sprawiają, że do ideału jej daleko. Romka jest szczupła, ale bez przesady. Można powiedzieć, że natura idealnie wyliczyła jej wymiary. Miejscami jest wąska, a w innych miejscach, tak jak powinno być, szersza, przez co na pewno nie jeden mężczyzna chciałby wodzić swoją dłonią po jej ciele. Cóż, niestety nikt takiego zaszczytu jeszcze nie dostąpił i pewnie nie dostąpi. Jej dłonie są małe, i wydają się być tymi dłońmi które nigdy nie zaznały ciężkiej pracy, zakończone długimi paznokciami, Ciężko stwierdzić jakie ma nogi, bowiem cały czas nosi na sobie długie barwne spódnice, które sprawiają, że cyganka przypomina barwnego motyla, który szykuje się do lotu. Za to jej nóżka jest równie mała co rączki. Bardzo często odziana w białe baletki, z malutkimi kokardkami na czubkach. Skóra dziewczyny jest gładziutka, i wydaje się być bardziej skórą małego dziecka aniżeli siedemnastoletniej dziewczyny.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t749-sokol-ikar#4895 http://mortis.forumpolish.com/t748-zniszczony-dziennik-esmeraldy#4893 http://mortis.forumpolish.com/t735-skrytka-001
PisanieTemat: Re: Spotkanie || Esmeralda Moore, Ventus A. Gaunt  Sob 07 Maj 2016, 20:31

Ah... oczy. Powiada się, że są zwierciadłami duszy, że to w nich możemy dostrzec odbicie wszelkich emocji. Co więcej, byli też tacy którzy uważali, że da się również z oczu wyczytać myśli. Dlatego też nie wiele było osób na tym świecie, które patrzyły prosto w oczy. Co więcej, ludzie też nie lubili kiedy ktoś tak im się przyglądał. Cóż nic dziwnego. Nikt nie chce tak naprawdę aby ktoś odkrył nasze najskrytsze tajemnice, dlatego też Romka opanowała ta sztukę do perfekcji. Starannie dobierała to co inni mogli zobaczyć w jej oczach a czego nie. W końcu jaki by ten świat był gdyby wszystkie tajemnice dałoby się odkryć od tak, bez żadnego starania... z resztą... cyganka sama nie raz wychodziła z założenia, że lepiej aby pewne sekrety zostały na zawsze ukryte przed oczami świata, bowiem odkrycie go mogło by wróżyć wielkie nieszczęście.
Uroda kobiet, fakt była zwodnicza, i to nawet bardzo. A kobieta która potrafiła w sposób świadomy ta urodę wykorzystać była podwójnie niebezpieczna. Mogła rozciągnąć swoje sieci i złapać muszkę, która własnie latała gdzieś niedaleko pajęczyny która niedawno została rozstawiona. Esmeralda uśmiechnęła się tylko lekko, i bez żadnego oporu poszła za chłopakiem. Chusta z jej monetkami pobrzękiwała cichutko, i nawet za chmur na chwile wyszło słońce. Cyganka w końcu zasiadła sobie wygodnie na stołku zakładając teatralnie nogę na nogę, i poprawiła swoją torebkę, która lekko się przekrzywiła. Czekała aż chłopak do niej wróci. Nie mówiła nic, czekała aż ten rozpocznie dialog. No i nie musiała długo na to czekać. Uśmiechnęła się tylko do niego lekko chwytając kufel w swoje malutkie dłonie.
-Tak... nareszcie nas wypuścili- Puchonka nienawidziła siedzieć pomiędzy murami zamku. Tyle dobrego w tym wszystkim było to, że szkoła posiadała piękne błonia, na których można było spędzić każdy wolny czas. Mimo wszystko dla tak wolnej duszy jaką była cyganka, to nie wystarczało. Chciała więcej wolności niż oferowała jej szkoła, dlatego też poniekąd cieszyła się, że niedługo ją kończy.
Zielone oczy cyganki zlustrowały chłopaka który wpatrywał się w nią jak zaczarowany. Wiedziała, że jej oczy zawsze przyciągały spojrzenia. Cóż... nie dziwiła się, były soczystozielone, duże, i błyszczące. Nic więc dziwnego, że nadano jej imię takie a nie inne. Esmeralda z łaciny w końcu oznacza szmaragd.
-Długo tutaj pracujesz... wyglądasz na młodą osobę. W innych miejscach raczej są osoby grubo po czterdziestce...- Zaśmiała się cicho. Widok tak młodej osoby w takim miejscu z jednej strony był naprawdę ciekawy, ale z drugiej przygnębiający. Co się stało, że wylądował w takiej norze. Czy nie powinien był spędzać czasu za biurkiem w ministerstwie, odbierając jakieś kolejne zgłoszenia, o nieodpowiednim użyciu czarów, albo czy nie powinien był uganiać się za czarnoksiężnikami?
avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Spotkanie || Esmeralda Moore, Ventus A. Gaunt  Nie 08 Maj 2016, 13:30

On nie lubił patrzeć w oczy innych osób, nie lubił, gdy ktoś robił to mu. Do tej pory pamiętał wzrok swojego ojca, to spojrzenie pogardy, które paliło jego ciało, gdy był dzieckiem. Nie rozumiał tego, czemu jego ojciec go tak nienawidził. Co takiego zrobił, że musiał teraz sam sobie radzić i udowodnić, że jest kimś więcej, że poradzi sobie sam bez jego pieniędzy. Jednak, gdy spoglądał w oczy dziewczyny czuł coś innego niż wtedy, gdy przez przypadek spojrzał w oczy ojca. Nie było strachu, a jedynie zaciekawienie małego dziecka. Chciał się czegoś o niej dowiedzieć, lecz w zielonych oczach nastolatki nie było nic, co by mu powiedziało o niej cokolwiek. Tajemnicza zjawa, nasuwało mu się na myśl. Zjawa, której nikt nie zrozumie jeśli ona sama się przed tobą nie otworzy. Kąciki ust mimowolnie uniosły się lekko w górę. Nie był to jakiś szczęśliwy uśmiech, czy też cholernie miły. On nie potrafił się uśmiechać, nigdy tego nie robił. W jego domu to było bardzo rzadkie zjawisko. Praktycznie znikome. Jedyny uśmiech, śmiech, który był w domu, który tam słyszał to był śmiech jego siostry, która śmiała się  niego.
Nareszcie - pomyślał.
Też tak zawsze myślał, gdy opuszczał mury zamku. Jednak co to była za wolność, jeśli miałeś wyznaczoną porę wyjścia z tamtej fortecy chronionej przez zaklęcia i wyznaczoną porę powrotu? Nijaka, złudna, pozorna. Kolejny akt, kolejna scena wyciągnięta z spektaklu jakim jest życie. Nauczyciel pociąga sznurek i uczeń wychodzi z zamku, ciągnie kolejny sznurek i uczeń wraca myśląc, że ma na to jakikolwiek wpływ. Nic nie było takie jak każdy sobie wyobrażał, nikt nie osiągnie prawdziwej wolności jeśli nie ucieknie, nie zniknie, nie schowa się przed światem, przed osobami, które łaknął każdego kontrolować, chcą mieć wszystko tak jak jest napisane, tak jak oni powiedzieli, aby człowiek nigdy nie uwolnił się spod ich władzy, aby się nie sprzeciwił tak jak zrobił to Ventus w swojej rodzinie.
- Trochę zejdzie - skinął głową przeczesując swoje brązowe włosy. - Ale mam nadzieję, że już niedługo będę w innym miejscu. To tylko mały przystanek. Jakoś trzeba sobie radzić, a tu jest bardzo miła atmosfera - mruknął.
Nie, zdecydowanie nie był tu z powodu atmosfery, był tu bo musiał. Musiał jakoś żyć. Ojciec się od niego odciął, jedyny kontakt jaki miał z rodziną to tylko z matką, która mimo mocnego zapatrzenia w ojca miała do niego jakieś ciepłe stosunki. Czasami nawet mu rzuciła jakimś groszem, aby mógł sobie poradzić. Wiele razy też prosiła go, aby przestał walczyć z ojcem, ale on stanowczo odmawiał. Był zbyt uparty.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Niepełnoletni czarodziej

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Pióro z ogona feniksa, angielski dąb, 9,5 cala, b. sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: EXPELLIARMUS, PROTEGO, PETRIFICUS TOTALUS, RICTUSEMPRA, OPPUGNO, LUMOS, NOX, ENERVATERENNERVATE, FLAGRANTE, IMPEDIMENTA
OPIS POSTACI: Romka jest posiadaczką pięknych, długich, lśniących i czarnych niczym skrzydło kruka włosów. Przez co doskonale komponowały się z jej niegdyś złocistą skórą. Zdecydowanie nie odejmuje jej to urody. Cały ten piękny obrazek dopełniają duże, soczystozielone oczy, niektórzy przyrównują je do kawałków szmaragdu. Cóż, nie bez przyczyny dziewczyna ma na imię Esmeralda. Jej małe usteczka, które mają malinowy kolor, skrywają szereg ładnych i białych ząbków, które to odsłaniają się w chwilach radości. Jeżeli chodzi o jej figurę: na pewno każdy by powiedział, że jest idealna, ale tylko sama zainteresowana wie gdzie ma jakieś niedociągnięcia, albo niedoskonałości, które sprawiają, że do ideału jej daleko. Romka jest szczupła, ale bez przesady. Można powiedzieć, że natura idealnie wyliczyła jej wymiary. Miejscami jest wąska, a w innych miejscach, tak jak powinno być, szersza, przez co na pewno nie jeden mężczyzna chciałby wodzić swoją dłonią po jej ciele. Cóż, niestety nikt takiego zaszczytu jeszcze nie dostąpił i pewnie nie dostąpi. Jej dłonie są małe, i wydają się być tymi dłońmi które nigdy nie zaznały ciężkiej pracy, zakończone długimi paznokciami, Ciężko stwierdzić jakie ma nogi, bowiem cały czas nosi na sobie długie barwne spódnice, które sprawiają, że cyganka przypomina barwnego motyla, który szykuje się do lotu. Za to jej nóżka jest równie mała co rączki. Bardzo często odziana w białe baletki, z malutkimi kokardkami na czubkach. Skóra dziewczyny jest gładziutka, i wydaje się być bardziej skórą małego dziecka aniżeli siedemnastoletniej dziewczyny.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t749-sokol-ikar#4895 http://mortis.forumpolish.com/t748-zniszczony-dziennik-esmeraldy#4893 http://mortis.forumpolish.com/t735-skrytka-001
PisanieTemat: Re: Spotkanie || Esmeralda Moore, Ventus A. Gaunt  Wto 10 Maj 2016, 18:38

Cyganka wpatrywała się w twoją postać z wielką uwagą. Można nawet powiedzieć, że chciałaby samym spojrzeniem wedrzeć się w jego duszę. Usłyszeć zbolałe myśli, aby tylko spróbować jakoś pomóc. Ahhh... ta chęć niesienia pomocy każdemu kto tego potrzebował, była w jej wypadku aż chorobliwa. Może dlatego, że ona sama nie miała nic, to chciała sprawić aby inni mieli coś. A może cyganki po prostu takie są, może każda z nich będzie chciała pomóc. Mimo wszystko ta była jakaś inna, wyjątkowa. Chociaż przed twoimi oczami znajdowała się już prawie dorosła kobieta, to jej spojrzenie, każdy ruch przywodził na myśli małe dziecko, które dopiero co zaczęło poznawać świat. I cóż... poszedłeś za nią, próbując wyśledzić jej ścieżki którymi podążała. Niestety nie próbuj pokładać w niej zbyt wielkich nadziei, że poprowadzi ciebie bezpieczną drogą.
-Mimo wszystko...- Zaczęła cicho odkładając kufel na stół aby ponownie wbić swoje dwa szmaragdy w twoje oczy.
-Nie mówisz o tym jak byś właśnie spełniał swoje marzenia...- Puchonka miała swego rodzaju dar, potrafiła wyczuć kiedy ktoś próbował na siłę przekonać siebie samego o tym, że jest szczęśliwy. Z resztą... prawdziwe szczęście było widoczne gołym okiem. Chłopak wydawał się być bardzo zagubiony, zupełnie tak jak by utknął w jakiejś pułapce, i nie widział żadnego wyjścia.
-Dlaczego?- Zadała cicho pytanie, które z pozoru wydawało się być proste, ale sama już nie jednokrotnie się nauczyła, że może również stworzyć wyjątkowo dużo problemów. Zmuszało ono bowiem człowieka do podróży, do głębi swojej duszy, do tej części która została ukryta, aby nie ranić innych, oraz przede wszystkim nas samych. I chociaż cyganka doskonale zdawała sobie sprawę z tego jak trudne to pytanie jest, oczekiwała w spokoju na odpowiedź chłopaka.
avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Spotkanie || Esmeralda Moore, Ventus A. Gaunt  Wto 10 Maj 2016, 21:29

Dziwnie się czuł, gdy dziewczyna w ten sposób się na niego patrzyła. Miał wrażenie, że te jej zielone oczy starały się go przeczytać, zrozumieć, czego on nie chciał, chciał się ukryć przed całym światem. Zniknąć jak obraz w lustrze Ain Eingarp. Nie istnieć dla nikogo, tego chciał, ale dopiero jak upora się z nienawiścią swojego ojca, której nie rozumiał. Nie wiedział z jakiego powodu jego siostrę tak mocno kochał, a go wręcz nienawidził, pogardzał nim jak najgorszą szmacianą lalką. Przez moment zawiesił się i patrzył w dwa szmaragdy, które miał na wyciągnięcie ręki. Czuł, że dziewczyna chciała coś zrobić, ale nie wiedział co. Pokręcił głową i wyprostował się. Przesunął kciukiem po wardze zastanawiając się nad jej słowami.
W jego życiu nie ma bezpieczeństwa, nigdy go nie czuł. Wszędzie gdzie nie poszedł czyhało na niego zło, którego się obawiał. Bał się postawić krok do przodu, wyrwać się z nitek związanych przez ojca na jego nadgarstkach i kostkach. Był słabym człowiekiem, zniszczonym przez dążenie do celu, który nigdy nim nie był. Zgubił się gdzieś po drodze, zboczył z prawdziwej drogi, którą powinien kroczyć. Mógł przecież stać się kimś innym, a on na siłę stara się spełnić marzenie głupiego, naiwnego chłopca. Taki obrał cel, gdy miał kilka lat, rozpalał go w sobie będąc nastolatkiem, zakorzenił go w sobie dorastając i przyzwyczaił nie mogąc już się od niego uwolnić. Wszystko przez naiwność dziecka.
Szczęście? A co to znaczy? Czym ono jest? Szczęście istnieje jedynie na obrazku, które ktoś namaluje. Szczęście to złuda, którą tworzy człowiek ślepy, aby móc uciec przed złem. On nigdy nie zasmakował szczęścia, a jeśli nawet poznał je to teraz już nie pamięta. Ma 28 lat i szczęśliwy był tylko wtedy, gdy znał Aloisa. Wtedy to było dziwne uczucie, którego nie rozumiał, nadal go nie rozumie.
- A czy marzeniem może być siedzenie za barem w pubie? - zapytał przyglądając się jej uważnie. To nie tak, że ją podziwiał jak obrazek Madonny, ale uczył się. Chciał zapamiętać każdy detal jej twarzy, aby móc zrozumieć kim ona jest. Czy inni ludzie nie widzieli tej dziewczyny, która swoją delikatnością przypominała mu anioła?


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Niepełnoletni czarodziej

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Pióro z ogona feniksa, angielski dąb, 9,5 cala, b. sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: EXPELLIARMUS, PROTEGO, PETRIFICUS TOTALUS, RICTUSEMPRA, OPPUGNO, LUMOS, NOX, ENERVATERENNERVATE, FLAGRANTE, IMPEDIMENTA
OPIS POSTACI: Romka jest posiadaczką pięknych, długich, lśniących i czarnych niczym skrzydło kruka włosów. Przez co doskonale komponowały się z jej niegdyś złocistą skórą. Zdecydowanie nie odejmuje jej to urody. Cały ten piękny obrazek dopełniają duże, soczystozielone oczy, niektórzy przyrównują je do kawałków szmaragdu. Cóż, nie bez przyczyny dziewczyna ma na imię Esmeralda. Jej małe usteczka, które mają malinowy kolor, skrywają szereg ładnych i białych ząbków, które to odsłaniają się w chwilach radości. Jeżeli chodzi o jej figurę: na pewno każdy by powiedział, że jest idealna, ale tylko sama zainteresowana wie gdzie ma jakieś niedociągnięcia, albo niedoskonałości, które sprawiają, że do ideału jej daleko. Romka jest szczupła, ale bez przesady. Można powiedzieć, że natura idealnie wyliczyła jej wymiary. Miejscami jest wąska, a w innych miejscach, tak jak powinno być, szersza, przez co na pewno nie jeden mężczyzna chciałby wodzić swoją dłonią po jej ciele. Cóż, niestety nikt takiego zaszczytu jeszcze nie dostąpił i pewnie nie dostąpi. Jej dłonie są małe, i wydają się być tymi dłońmi które nigdy nie zaznały ciężkiej pracy, zakończone długimi paznokciami, Ciężko stwierdzić jakie ma nogi, bowiem cały czas nosi na sobie długie barwne spódnice, które sprawiają, że cyganka przypomina barwnego motyla, który szykuje się do lotu. Za to jej nóżka jest równie mała co rączki. Bardzo często odziana w białe baletki, z malutkimi kokardkami na czubkach. Skóra dziewczyny jest gładziutka, i wydaje się być bardziej skórą małego dziecka aniżeli siedemnastoletniej dziewczyny.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t749-sokol-ikar#4895 http://mortis.forumpolish.com/t748-zniszczony-dziennik-esmeraldy#4893 http://mortis.forumpolish.com/t735-skrytka-001
PisanieTemat: Re: Spotkanie || Esmeralda Moore, Ventus A. Gaunt  Wto 10 Maj 2016, 21:45

Cyganka dopiła resztkę swojego piwa które znajdowało się w jej kuflu. Odstawiła naczynie gdzieś na bok tylko po to aby nachylić się trochę bardziej nad barem, pozwalając tym samym aby jej aksamitne czarne włosy spłynęły po jej ramionach. Z jednej strony bawiła ją postawa chłopaka. Była tak dziecinnie pewny siebie. I chociaż był już dorosłym mężczyzną to nadal oczy cyganki dostrzegały w nim gdzieś głupiego nastolatka, który będzie buntować się o byle głupotę.
Puchonka wyciągnęła rękę aby pochwycić rękaw jego koszuli i przyciągnąć dłoń do siebie. Ułożyła sobie ją wygodnie u siebie na dłoni, po czym pochyliła się nad nią, smagając tym samym nadgarstek chłopaka paroma kosmykami swoich włosów. Mówi się, że wszystko co nas czeka, oraz to kim jesteśmy jest zapisane w naszych dłoniach. W ich kształcie, w tym czy są małe czy duże, spracowane czy może raczej nie tknięte zębem czasu. No i również dużo robiły tutaj te linie, które były wyrysowane na naszych dłoniach. To właśnie z nich podobno cyganki potrafiły wróżyć przyszłość. Ile razy to Esmeralda wróżyła ludziom na ulicy właśnie z dłoni, przepowiadając im sukcesy i bogactwo. Tym razem miała zamiar to rozegrać zupełnie inaczej. Nie chciała nic mówić chłopakowi. W końcu co by to było gdyby ona podsuwała innym rozwiązania ich problemów.
-Widzisz pojęcie marzenia jest względne... i to nawet bardzo- Mruknęła cicho przejeżdżając palcem drugiej ręki po jego liniach na dłoni.
-Dla jednych marzeniem może być piękne biuro w ministerstwie, dla innych praca w barze... a jeszcze inni potrafią cieszyć się z tego, że nie mają nic. Ani pracy, ani imienia, ani rodziny. I czasami takie marzenie jest najbezpieczniejsze. Bycie nikim wyjątkowym, może uchronić ciebie od wielu nieprzyjemności jakie mogą spotkać ciebie w życiu- Przynajmniej tak się jej wydawało. Ona sama też taka była. I chociaż wyróżniała się swoim ubiorem, biżuterią, zachowaniem, to była tylko jedną z uczennic szkoły. Kiedy odejdzie nikt nie będzie pamiętać Esmeraldy... pozostaną po niej tylko jakieś mgliste wspomnienia. I może nawet dobrze... łatwiej będzie jej odejść. Będzie mogła być prawdziwie wolnym duchem, kiedy będzie mieć świadomość, że żadne więzy jej nie będą trzymać na tej ziemi.
-I nie mówimy o marzeniach... a o tym co ty sobą prezentujesz- Zakończyła swój wywód puszczając jego dłoń, i wracając na swoje miejsce.
avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Spotkanie || Esmeralda Moore, Ventus A. Gaunt  Sro 11 Maj 2016, 17:20

Obserwował uważnie ruchy dziewczyny. Interesowała go jej postawa, jej tajemnicze spojrzenie zielonych oczu, jej gładka cera, a także to co miała w myślach, jej słowa. Naprawdę zaczynała go w jakiś sposób interesować, ale nie rozumiał tego uczucia. Była naprawdę inna niż wszystkie kobiety w jego życiu, a kilka ich było. Spojrzał na jej kruczoczarne włosy, jak spływają po jej ramionach falując przy tym jak skrzydła wolnego ptaka. Miał ochotę je dotknąć, wydawały się takie miękkie. Spojrzał na nią zaskoczony, gdy złapała jego dłoń. Rozejrzał się ukradkiem, czy nie widzi tego jakiś nauczyciel lub uczeń, ale każdy był zajęty i nie zwracał na innych uwagi. Miał ochotę wyrwać swoją dłoń z jej, znał plotki o cygankach, które potrafiły wejrzeć w dusze, w przeznaczenie oraz los drugiego człowieka przez zwykłe patrzenie w dłoń, czy też oczy. Potrafiły czytać z ludzkiego zachowania ich myśli. Nie chciał, aby ona poznała jego los, nie chciał tego wiedzieć. Wolał mieć pewność, że wszystko co robi będzie miało sens. Nie chciał zawieść się na tym, co ona mogłaby zobaczyć o jego życiu, nie chciał dowiedzieć się, że umrze za dwa dni. Wolał, aby jego śmierć była tajemnicą. Jego dłonie były szorstkie, nie zadbane. Nie miał czasu, aby o nie dbać. Palce mu drgnęły, gdy dziewczyna przejechała po liniach na jego dłoni opuszkami, ale nie cofnął jej. Nie wiedział czemu. Po prostu wiedział, że to nic nie da, że ona już zobaczyła w nim więcej niż inni.
Jej słowa o marzeniach zaskoczyły go. On sam chciał być momentami nikim. Czasami nawet chciał być zwykłym mugolem, który nie wie nic o istnieniu magii, o tym, że tak potężni ludzie jak czarodzieje poruszają się wśród nich, którzy jednym machnięciem drewienka mogą ich zabić, sprawić im ból, o tym, że coś takiego jak smoki, wampiry są na świecie. Chciał być nieświadomy tego, co tu się wyprawia, tego, że czystość krwi jest najważniejsza dla niektórych, że robi się ograniczenia innym ludziom poprzez zamknięcie ich w konkretnych workach oznaczających to jak będą traktowani.
- A co miałbym prezentować? Czy to ważne jest kim jestem? Czy ważne jest, co robię? Ludzie i tak martwią się o czubek swojego nosa, więc po co mam coś im prezentować? Dziecko, jestem sam dla siebie - teraz to on nachylił się do niej. Patrzył chwilę w jej oczy, w których nie mógł nic wyczytać.- A ty? Co sobą prezentujesz, ptaszyno? - tak, kojarzyła mu się z ptakiem, wolał właśnie ją taką zapamiętać, niż znać jej imię. Nie chciał przemierzać kiedyś korytarzy zamku i nasłuchiwać jej imienia.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Niepełnoletni czarodziej

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Pióro z ogona feniksa, angielski dąb, 9,5 cala, b. sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: EXPELLIARMUS, PROTEGO, PETRIFICUS TOTALUS, RICTUSEMPRA, OPPUGNO, LUMOS, NOX, ENERVATERENNERVATE, FLAGRANTE, IMPEDIMENTA
OPIS POSTACI: Romka jest posiadaczką pięknych, długich, lśniących i czarnych niczym skrzydło kruka włosów. Przez co doskonale komponowały się z jej niegdyś złocistą skórą. Zdecydowanie nie odejmuje jej to urody. Cały ten piękny obrazek dopełniają duże, soczystozielone oczy, niektórzy przyrównują je do kawałków szmaragdu. Cóż, nie bez przyczyny dziewczyna ma na imię Esmeralda. Jej małe usteczka, które mają malinowy kolor, skrywają szereg ładnych i białych ząbków, które to odsłaniają się w chwilach radości. Jeżeli chodzi o jej figurę: na pewno każdy by powiedział, że jest idealna, ale tylko sama zainteresowana wie gdzie ma jakieś niedociągnięcia, albo niedoskonałości, które sprawiają, że do ideału jej daleko. Romka jest szczupła, ale bez przesady. Można powiedzieć, że natura idealnie wyliczyła jej wymiary. Miejscami jest wąska, a w innych miejscach, tak jak powinno być, szersza, przez co na pewno nie jeden mężczyzna chciałby wodzić swoją dłonią po jej ciele. Cóż, niestety nikt takiego zaszczytu jeszcze nie dostąpił i pewnie nie dostąpi. Jej dłonie są małe, i wydają się być tymi dłońmi które nigdy nie zaznały ciężkiej pracy, zakończone długimi paznokciami, Ciężko stwierdzić jakie ma nogi, bowiem cały czas nosi na sobie długie barwne spódnice, które sprawiają, że cyganka przypomina barwnego motyla, który szykuje się do lotu. Za to jej nóżka jest równie mała co rączki. Bardzo często odziana w białe baletki, z malutkimi kokardkami na czubkach. Skóra dziewczyny jest gładziutka, i wydaje się być bardziej skórą małego dziecka aniżeli siedemnastoletniej dziewczyny.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t749-sokol-ikar#4895 http://mortis.forumpolish.com/t748-zniszczony-dziennik-esmeraldy#4893 http://mortis.forumpolish.com/t735-skrytka-001
PisanieTemat: Re: Spotkanie || Esmeralda Moore, Ventus A. Gaunt  Sro 11 Maj 2016, 18:57

Bycie nikim nie było wcale złe samo w sobie, tylko ludzie tak naprawdę zapominali o jednej bardzo ważnej rzeczy. Było to wręcz niewykonalne. Musieliby wtedy pozbyć się wszystkiego, imienia, nazwiska, rodziny, swojej przeszłości oraz tego czego dokonali, albo czego nie udało im się zrobić. Krótko mówiąc musieli by w jakiś sposób wymazać swój obraz z głowy innych ludzi, a to równało się z cofnięciem swojego istnienia jako takiego. Każdy kto posiadał takie marzenie zbyt lekceważąco używał słów "chcę być nikim". Po prostu nie zdawali sobie sprawy z tego jakie konsekwencje mogło ze sobą nieść. Z resztą w oczach Esmeraldy tego typu ludzie byli egoistami tak wielkimi, że nie była pewna czy ziemia jest w stanie ich pomieścić. Chcieć zniknąć tylko po to aby samemu poczuć się dobrze, nie myśląc o innych dookoła. Ona by tak nie umiała. Wszystko co robiła chciała robić dla innych. Być może kiedyś ta droga doprowadzi ją do zguby, może kiedyś spali się na rzecz dobra innych, ale czy w tej chwili miało to jakieś znaczenie. Była tylko przedmiotem który przechodził z ręki do ręki. Była aniołem stróżem który zjawiał się kiedy komuś było źle, ocierała łzy, pomagała wstać i wracała ponownie do swojego świata. Bez możliwości przywiązania się, bez celu. Nie mogła go mieć, jej życie było jedną wielką wędrówką która tak naprawdę nigdy się nie zakończy.
-To fakt... ludzie są egoistami... pytanie tylko dlaczego ty wiedząc to utożsamiasz się do nich. Mówisz, że ci wszystko jedno. ale nie bierzesz pod uwagę ludzi którym być może jest to istotne kim jesteś.- Mruknęła wyraźnie oburzona tym co właśnie chłopak powiedział.
-Może i jesteś sam dla siebie... ale kiedyś ta samotność ci się znudzi- Mógł oszukiwać każdego człowieka, ale nie dziewczynę, która za wiele razy miała styczność z ludźmi. Nauczyła się ich obserwować, bo przecież musiała w jakiś sposób zrozumieć ten świat w którym pojawiała się od czasu do czasu.
Kiedy ten zadał pytanie Esme wbiła w niego swoje zielone oczy. Co ona sobą prezentowała. Cóż tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiała, po prostu była... była ciesząc się z tego, że jest, że mogła dostąpić tego zaszczytu stąpania po tej ziemi. I cóż... bardzo często prezentowała sobą to co chcieli inni w niej ujrzeć. Czy miała jakąś swoją własną twarz. Od kiedy pamiętała musiała wcielać się w różne role.
-Prawdę... prawdę sobą prezentuje- A przynajmniej tak się jej wydawało. Chciała w to wierzyć, że nie wpadła za bardzo w sidła swojego świata, który sprawił, że próbowała iluzje przenieść też do tego świata. Cyganka rzuciła ci tylko ostatnie spojrzenie po czym uśmiechnęła się delikatnie i wstała ze swojego miejsca. Chusta z monetkami zabrzęczała cicho. Widzisz nawet na to ma swoją alternatywę. Faktycznie nie będziesz nasłuchiwać jej imienia, ale za to będziesz nasłuchiwać jej chusty, będziesz próbować wyczuć ten subtelny zapach jaśminu który to dziewczyna rozsiewała wokół siebie.
-Miło mi się z tobą rozmawiało, ale pozwolisz, że już pójdę- Powiedziała cicho, i takim o to sposobem wymknęła ci się z rąk. Miałeś ją przez chwilę w swoich palcach, ale wymknęła ci się niczym mgła, po której pozostało jedynie wspomnienie... oraz to charakterystyczne brzęczenie monetek u jej chusty.
z/t
avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Spotkanie || Esmeralda Moore, Ventus A. Gaunt  Sro 11 Maj 2016, 19:21

On był świadomy, że żeby zniknąć świata ludzie musieli go zapomnieć, ale on tego chciał. Chciał, aby ludzie o nim zapomnieli, aby nikt nie przywiązał się do niego, aby nikt nie płakał, gdy go zabraknie. Nie chciał przywiązania, to równało się z odpowiedzialnością za osobę, która na nim polegała. Musiał wtedy dbać, aby ta osoba nie cierpiała właśnie przez niego - to była ostatnia rzecz, którą chciał zrobić na tym świecie. I tu moja droga Esmeraldo pojawia się twój egoizm - bez przywiązania. Może ty się nie przywiążesz, ale co z osobami, które zaczęły czuć coś do ciebie innego niż tylko wdzięczność za podniesienie na duchu? Co z osobami, które chciały, abyś ty na nich polegała? To moja droga jest egoizm, ponieważ przez świat nie idzie przejść bez zauważenia, bez pamięci, bez przywiązania. Jeśli ingerujesz w życie ludzi, jeśli im pomagasz, jeśli jesteś z nimi, to oni będą o tobie pamiętać, będą chcieli abyś była z nimi jako przyjaciółka, znajoma, ale będą chcieli abyś była przy nich, ponieważ oni przywiązali się do ciebie. Ty pójdziesz dalej, wymażesz z pamięci te osoby, którym pomogłaś, ale oni będą upadać myśląc o tobie, będą za tobą tęsknić. Czy to nie jest egoistyczne?
Uśmiechnął się widząc jej oburzenie. Wydała mu się taka słodka, urocza i naiwna. Przejechał kciukiem po wardze zastanawiając się chwilę nad odpowiedzią. Nie odpowiedział jednak na to, słuchał dalej jej słów. Zawsze słuchał, rzadko mówił, a jak mówił to tylko egoistyczne bzdury, których inni nie rozumieli. Czasami sam tego nie rozumiał, ale taki był. Był inny niż wszyscy ludzie, których ta dziewczyna mogła spotkać. On nie chciał patrzeć na to, co inni w niej widzieli. Chciał patrzeć na to, co ona widzi w sobie. Nie chciał patrzeć na jej altruistyczną stronę, chciał zobaczyć jej egoizm, który posiada każdy. Nie ważne jak człowiek będzie się wypierał, ale i tak ma w sobie egoizm. Egoizmem może być nawet chęć niesienia pomocy innym, ponieważ ta osoba, która to robi - robi to, ponieważ czuje przyjemność z pomagania.
Zmrużył uważnie oczy, jak ciekawy kot. Prawda? Nie sądził, aby ta cyganka w całości była złożona z prawdy. Miała w sobie coś tajemniczego, co powodowało, że wątpił w jej prawdę. Nie pokazywała tego, co miała w sobie. Kryła się za maskami, które dawali jej inni. Chroniła swoje prawdziwe ja za swoim altruizmem, ale Ven tego nie wiedział, nie odkrył tego... jeszcze.
Lekko się odsunął, gdy dziewczyna zeszła z krzesła słysząc monetki. Zrozumiał jedno - poznał ją, ponieważ z nią rozmawiał. Zostanie w jego pamięci na zawsze, ponieważ jej nie idzie nie zapomnieć. Zapach jaśminu pozostawał długo w jego nozdrzach. Dźwięk monetek słyszał w każdym najmniejszym dzwoneczku, bądź szklankach, które się zderzyły. Nie pożegnał się, bo nie wiedział jakiego słowa użyć. Nie chciał się z nią spotkać, ale czuł, że jednak dojdzie do tego...

[z/t]


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Spotkanie || Esmeralda Moore, Ventus A. Gaunt  

Spotkanie || Esmeralda Moore, Ventus A. Gaunt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie :: Zakończone-
Skocz do: